Od Maksa c.d Clary

Wsiadłem do auta, gdyby nie to, że nie mogłem trafić kluczykiem w dziurkę już bym stąd odjechał, ale niestety... co się w ogóle ze mną dzieje? Co to był za dym? Miałem już zamykać drzwi, kiedy ktoś wyciągnął mnie z auta. Podniosłem i głowę i zobaczyłem chłopaka czy tam brata dziewczyny.
- Popieprzyło cię?! - warknąłem wstając, podpierając się o drzwi auta.
- Mnie? Chyba ciebie! Jak się do niej odnosisz?! - spytał popychając mnie.
Psy od razu wyskoczyły z auta zaczęły na niego warczeć i chłapać zębami, uspokoiłem je gestem dłoni.
- Wracaj lepiej do swojej dziewczyny, albo nie skończy to się dla ciebie dobrze. - również go popchnąłem, jednak mocniej.
- To moja siostra świrze. - popukał się w głowę.
- Yhym. - wywróciłem oczami. - Słuchaj, nie wpieprzam się w wasz związek, odpierdol się ode mnie. - popchnąłem go jeszcze raz, gdyż podszedł bliżej.
Wsiadłem do auta i z piskiem opon ruszyłem przed siebie. [...] Minęły już trzy dni, byłem lekko zażenowany całą tą sytuacją i nie chciałem się do niej odzywać. A to wszystko przez ten głupi tunel i ten dym z prochów... grrr. Po długim, naprawdę długim namyśle postanowiłem wziąć się w garść. O ile się nie mylę, wypisali ją już ze szpitala, przysiadłem przy komputerze i już po kilku minutach, znałem jej dokładny adres i inne dane. Zabrałem bluzę z krzesła i wyszedłem z domu, wsiadłem do auta i wjeżdżając do sklepu po drodze pojechałem do niej.
Doczłapałem się pod drzwi jej mieszkania, był ze mną tylko Aron, który niósł kwiaty. Westchnąłem po czym zapukałem, nie musiałem długo czekać, aż w drzwiach stanęła Clary. Kiedy mnie zobaczyła, jej mina była... dziwna. Na pewno się nie cieszyła.
- Przepraszam... - westchnąłem. Zasłoniłem twarz misiem. - To co powiedziałem nie miało zabrzmieć wrednie, nie miałem nic złego na myśli. Nie byłem... sobą. Wybacz. - powiedziałem zmieniając lekko głos.

Clary?