Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Clarissa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Clarissa. Pokaż wszystkie posty

Od Clary c.d Maks

- Mi na Tobie też. -zamknęłam oczy i przytuliłam się do niego- Martwiłam się o Ciebie, wpierw myślałam, że.. umrzesz. A później..
- Już jest w porządku. Jestem tu z Tobą i nie zamierzam Cię zostawiać.
Pocałował mnie w głowę.
***
Siedzieliśmy w salonie i rozmawialiśmy. Postanowiliśmy pójść z Jacem na spacer. Przy okazji zaszliśmy do domu Maksa i zabraliśmy jego psy. Veren, Haakon, Azazel i Aron od razu zaprzyjaźnili się z Jacem. Poszlismy do parku dla psów, a że była już późna pora, byliśmy tylko my. Puścilismy psy luzem i usiedliśmy na ławce.
Maks?

Od Clary c.d Maks

Przez chwilę stałam, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Maks, odsunął się ode mnie i spojrzał mi w oczy. Położyłam dłonie na jego ramionach i stanęłam na palcach, aby go pocałować. Chłopak zsunął dłonie na moją talie i przyciągnął mnie do siebie. Nasz pocałunek stał się bardziej namiętny, a kiedy zabrakło nam tchu, odsunęliśmy się od siebie. Byliśmy w salonie.. nie pamiętałam jak tu dotarlismy.
- Nasza poprzednia rozmowa.. -zaczął- To wszystyko Matt wymyślił, wkręcił w to szefa. Przepraszam..
- Nie musisz. To nie Twoja wina. -położyłam dłoń na jego policzku.
- Oni mówili o Tobie.. -westchnął- przywaliłem Mattowi.
Zatkało mnie.
- Ale.. co teraz zrobisz? Matt to Twój partner, jak będziecie teraz razem pracować? A.. jak.. jak będzie wyglądała Twoja relacja z szefem..
- Odszedłem.. -powiedział nagle- Za kilka dni pojadę tam po swoje rzeczy. Nie będę stać bezczynnie, kiedy ktoś Ciebie obraża i wmawia Ci takie rzeczy.
Westchnęłam.
- To, gdzie teraz będziesz pracował?
Maks?

Od Clary c.d Maks

Na policzkach poczułam łzy. Mocniej ścisnęłam dłoń Maksa.
- Maks.. -powiedziałam zapłakana- Nie umieraj.. nie możesz. Potrzebuje Cię. Ja.. kocham Cię Maks. -spojrzałam na niego.
Patrzył na mnie nieobecnym wzrokiem, ale chyba usłyszał co powiedziałam. Czekałam na odpowiedź,ale jej nie dostałam. Maks zamknął oczy i opadł nieprzytomny. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać, przytuliłam twarz do twarzy Maksa. Nagle poczułam czyjeś ręce na ramionach. Ktoś odsunął mnie od chłopaka.
- Clary, wstań. Utrudniasz pracę lekarzom. -to Matt, pomógł mi wstać i odsunął mnie, aby zrobić miejsce.
***
Jechałam z Mattem za karetką, którą wieźli Maksa. Na sercu ciążyły mi słowa, które powiedział lekarz, kiedy wynosili rannego z budynku "Nie jest dobrze, mam wątpliwości co do tego czy chłopak przeżyje". Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu. Chłopak poprosił, abym zaczekała przed drzwiami do korytarza gdzie zabrali Maksa. Było tam kilkunastu policjantów, posłuchałam chłopaka i zostałam. Czekałam niecierpliwie, aż w końcu ktoś wyszedł zza drzwi. Mężczyzna w mundurze rozejrzał się i patrząc w moją stronę podszedł do mnie. Miał ponurą minę, co chyba nie wróżyło nic dobrego. Wstałam.
- Clary? -pokiwałam głową- Alexander Wayland, jestem szefem Maksymiliana.
- Co z nim?
- Obudził się, ale nie jest w dobrym stanie.
- Mogę go..
- Nie. -przerwał mi- Maks prosił.. khem.. on nie chce Ciebie widzieć. Nie przychodź do niego. Nie dzwoń, odpuść sobie dziewczyno. Wydaje mi się, że podjął dobrą decyzje. -zmierzył mnie wzrokiem- Rzeczywiście, miał racje.. nie jesteś dla niego odpowiednia.
Prychnął i odszedł.
***
Wróciłam do domu Maksa, powiedziałam Sebastianowi, że możemy już sobie iść. Wzięłam swoje rzeczy i wróciłam do domu. Sebastian wydzwaniał do mnie, więc wyłączyłam telefon. Fakt, byłam zapłakana, kiedy weszłam do domu chłopaka, który pomagół mi.. Sebastianowi, ale nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Po prostu w jednej chwili zamknęłam się w sobie.
Maks?

Od Clary c.d Maks

Spakowałam kilka ubrań i niezbędnych rzeczy. Zadzwoniłam też do rodziców, poinformować ich, że Jace zostanie u nich dłużej, bo muszę pojechać na ważne szkolenie do innego miasta.
Po kilku minutach byłam pod domem Sebastiana, miałam zapasowe klucze, więc bez problemu mogłam wejść do środka.  Pokierowałam się do jego sypialni, gdy nagle wyszedł stamtąd wysoki mężczyzna. Zmierzył mnie wzrokiem i uśmiechnął się.
- Szefie, mamy gościa. -powiedział chrapliwym tonem.
Z salonu wyszli kolejni dwaj mężczyźni.
- Witaj, Clarisso. -usłyszałam donośny głos za sobą.
Odwróciłam się i zobaczyłam kolejnego człowieka, dużo starszego niż pozostali. Zaśmiał się i podszedł do mnie.
- Powiedz nam, skarbie, gdzie się podziewa Twój brat.
Czyli to byli Ci goście z mafii. Westchnęłan cicho. Najważniejsze to zachować zimną krew, muszę zadzwonić do Maksa. Postanowiłam udawać, że nie widzę najmniejszego zagrożenia z ich strony. Niby obcy faceci, znający moją tożsamość, będący w domu mojego brata pod jego nieobecność, to codzienność.
- Zaraz do niego zadzwonię i spytam.
Powiedziałam i sięgnęłam do kieszeni po telefon. Mężczyzna, który wyszedł z sypialni odruchowo złapał za pistolet, przy pasie. Przełknęłam ślinę. Zimna krew, powtarzałam sobie.
- Jakiś problem? -spytałam i zmrużyłam oczy.
- Dla Ciebie, tak. Chyba, że się pospieszysz. -odpowiedział po czym wyjął pistolet i zaczął się nim bawić.
Spojrzałam na telefon. Odblokowalam go i pospiesznie wybrałam numer do Maksa. Oby odebrał.
- Clary? -usłyszałam zaniepokojony głos Maksa.
- Cześć braciszku. -powiedziałam siląc się na spokojny ton- No jestem u Ciebie w domu, są też jacyś mężczyźni, którzy chcą wiedzieć gdzie jesteś. Możesz mi powiedzieć, chętnie im przekażę.
Cisza..
- Tak, oczywiście. Powiedz, że zaraz się zjawię. -zrozumiał-ucieszyłam się w duchu- Clary.. w porządku? -spytał niepewnie.
- Tak. Dobra, to czekamy na Ciebie, zrobić Ci kawy, herbaty?
- Nie dzięki. Zaraz będę.
- Super, buziaki. -pożegnałam się i rozłączyłam.
Starszy mężczyzna, zapewne ich szef, patrzył na mnie podejrzanie. Czyżby, wiedział, że kłamię.
- Napijecie się czegoś? -odwróciłam się i poszłam do kuchni.
Oby uznali mnie za mało inteligentną.. Otworzyłam szafkę i wyjęłam z niej 5 szklanek. Nagle usłyszałam za sobą kroki, odwróciłam się, ale nim zdążyłam cokolwiek zrobić, ktoś przyłożył mi do ust mokrą szmatkę. Poczułam lekki ból głowy i osunęłam się na ziemię, nieprzytomna.
Maks?

Od Clary c.d Maks

- Owszem, a Ty? -odkroiłam kawałek naleśnika i nakułm go na widelec.
- Równierz. -polał swoje naleśniki sosem i  zaczął jeść.
Poszłam w jego ślady, wzięłam kawałek, trzymany na widelcu i zjadłam. Było przepyszne.
- Kto Cię nauczył to robić? -spytałam i wskazałam brodą na naleśniki.
- Zawsze lubiłem bawić się z Em w kuchni, kiedy mamy nie było. Często ekseprymentowaliśmy i zazwyczaj nam nieźle wychodziło.
Maks zaczął opowiadać o swoich kuchennych przygodach w dzieciństwie, a ja słuchałam delektując się smakiem śniadania, które przygotował.
Po skończonym posiłku, pomogłam chłopakowi posprzątać.
- Skoro mamy zostać tu na dłuższy czas, mogłabym pójść do domu po swoje rzeczy, i do domu Sebastiana po jego ubrania itp. -spytałam, gdy siedzieliśmy na kanapie w salonie i oglądaliśmy jakiś poranny program.
Maks?

Od Clary c.d Maks

Leżałam wtulona do chłopaka i przyglądałam się jego pracy. Po pewnym czasie nie zadawałam już sobie trudu z czytaniem tego co wyświetlało się na ekranie, tylko poddałam się zmęczeniu. Zamknęłam oczy i zasnęłam.
***
Kiedy się obudziłam leżałam sama w łóżku Maksa. Usiadłam i rozciągnęłam ręce. Słyszałam z łazienki dźwięk puszczanej wody, zapewne któryś z chłopaków bierze kąpiel. Szybko wstałam i wyszłam z sypialni Maksa, kierując się w stronę przedpokoju. Na pewno wisiało tam lustro, a ja nie chciałam, żeby któryś z obecnych tu osobników płci przeciwnej widział mnie w takim stanie. Zaspaną, z roczochranymi włosami.. Nagle zza rogu wyszedł Sebastian. Podskoczyłam zaskoczona.
- No proszę, już się obudziła moja siostrzyczka. I jak tam? Przynajmniej dobry jest w łóżku, ten.. ten.
- O czym Ty mówisz? -spytałam, nie rozumiejąc o co mu chodzi.
- O Twoim chłopaku. Spaliście ze sobą.
Otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia.
- Po pierwsze, on nie jest moim chłopakiem. Po drugie spaliśmy tylko razem w łóżku, a po trzecie,nawet jeżeli coś między nami by było, miałbyś z tym jakiś problem?
Brat spojrzał na mnie, był zły, ale nie rozumiałam w czym tkwi problem.
- Maks pomaga nam.. Tobie, siedzi po nocach, żeby znaleźć tych gości, wpuścił Cię do własnego mieszkania i pozwolił tu przenocować, a Ty.. jak się mu odwdzięczasz? Masz pretensje ze z nim spałam..
- Jesteś moja młodszą siostrą. To oczywiste, że się o Ciebie martwię..
- Ciesze się, że się o mnie troszczysz, ale nie jestem już małą dziewczynką. Daje sobie radę, a to z kim sypiam to wyłącznie moja sprawa. No i tego, z którym sypiam. No i..
- Dobrze -przerwał mi- rozumiem. Przepraszam, że się tak zachowałem.. ale ja też się denerwuję tą całą sytuacją. Staram się zachować zimną krew, ale mi nie wychodzi.. -przerwał, bo do pomieszczenia wszedł Maks.
Miał na sobie jedynie ciemne jeansy i białe skarpetki. A mi zaparło dech na widok jego nagiego, umięśnionego torsu.
Maks? ;3 xd

Od Clary c.d Maks

A więc to był jego siostrzeniec.. odetchnęłam. Nagle podeszła do mnie siostra Maksa.
- Cześć jestem Emily, a Ty to..
- Clary. A to Sebastian, mój brat. -obie spojrzałyśmy na chłopaka, a ten uśmiechał się promiennie do dziewczyny, jakby wcale właśnie nie ukrywał się przed mafią.
Emily odezajemniła gest i znów spojrzała na mnie.
- Jesteś nową dziewczyną Maksa?
Spojrzałam na nią w osłupieniu.
- Och, na prawdę zazdroszczę Ci takiego chłopaka. Maks jest wspaniały, kochany, troskliwy i chce wszystkim pomagać, nie to co mój mąż.. czemu ja z nim w ogóle jestem. -zaśmiała się.
- Nie może być, aż tak źle skoro za niego wyszłaś. Każdy ma minusy, ale nawet u najgorszych ludzi doszukamy się plusów. -wzruszyłam ramionami i uśmiechnęłam się.
- Lubie Cię.. No dobra chłopcy, Olivier idziemy.
Chłopiec pożegnał się z Maksem i pobiegł do Emily.
- Zadzwonie później, pa.
- Cześć. -chłopak pomachał siostrzeńcowi i zamknął drzwi za nimi.
***
Sebastian już dawno zasnął, a ja wciąż nie mogłam. Wymknęłam się z pokoju gościnnego i poszłam pod pokój Maksa. Zpukałam.
Maks?

Od Clary c.d Maks

Matt zaprosił Elizabeth na spacer, więc siedziałam w domu sama z Jacem, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam z psiakiem na rękach i otworzyłam.
- Hej, sis. -do środka wszedł Sebastian.
Położył dłoń na moje włosy i poczochrał je.
- Witaj, najukochańszy bracie. -powiedziałam i zacisnęłam wargi w cienką kreskę- Co Cię do mnie sprowadza? -spytałam i usiadłam na kanapę, odstawiając Jace'a na dywan.
- Sprowadza? To już nie można tak po prostu młodszej siostry odwiedzić? -powiedział i zaczął się śmiać.. nerwowo.
- Można, ale Ty zazwyczaj przychodzisz w jakiejś sprawie.. potrzebie.
- Nie, skąd. -zaczął zaprzecać, ale posłałam mu znudzone spojrzenie- Dobra. Masz racje. -westchnął głęboko i oparł się o oparcie krzesła, na które wcześniej usiadł.
- Nooo, to o co chodzi?
- Jestem winien koledze pieniądze..
- Jeny, mów normalnie. Ile potrzebujesz?
- 80 tysięcy.
- Ile?! -spytałam zdumiona.
- 80 000.
- Sebastian, skąd Ty.. na co Ci było tyle pieniędzy?
- Nie ważne. -schował twarz w dłonie.
Westchnęłam.
- Okay, nie ważne.. a ten kolega, nie może trochę poczekać?
- Problem w tym, że.. to szef jakiegoś gangu mafijnego.
- Co?! -złapałam się za głowę i aż wstałam z siedzenia.
W tym momencie ktoś znów zapukał do drzwi. Wróciłam do przedpokoju i otworzyłam drzwi.
***
Wzięłam kluczyki od Maksa i pokiwałam głową. Chłopak podał mi adres swojego mieszkania. Spojrzałam na niego, podeszłam bliżej i przytuliłam go, powstrzymując łzy, które od jakiegoś czasu zbierały mi się w oczach.
- Nie wiem, jak Ci się odwdzięczyć.. dziękuję.
Schowałam twarz w jego ramię, ale on nie odwzajemnił gestu, tylko westchnął głęboko i powiedział:
- Na prawdę muszę już iść. Jedźcie prosto do mojego mieszkania. -odsunął się ode mnie.
Zrobiło mi się głupio, przetarłam oczy.
- Powodzenia.  -powiedziałam tylko i wyszłam szybko z pomieszczenia.
Po chwili obok mnie zjawił się Veren.
***
Siedzieliśmy z Sebastianem w salonie Maksa już od godziny. Brat był o dziwo nadzwyczaj spokojny, za to ja nie mogłam wytrzymać na miejscu. wstałam w końcu i poszłam przejść się po mieszkaniu. Na ścianach mieszkania wisiało wiele zdjęć. Maks na motorze, trzyma spory puchar, z kolegami i nad morzem z parą starszych ludzi, na boisku do piłki nożnej z drużyną. Idąc dalej do sypialni, wisiały zdjęcia szczeniaków, zapewne jego psy. Próbowałam rozpoznać Verena, ale nie bardzo mi to szło. Zobaczyłam też zdjęcia małego Maksa z mamą, z ojcem i chłopcem nieco niższym od niego (zapewne jego bratem). Ostatnim zdjęciem jakie widziałam, stało na biurku. Przedstawiało Maksa z chłopczykiem na ramionach. Oboje śmiali się z czegoś. Chłopiec miał taki sam uśmiech jak Maks i jego nos. Jednak chłopiec miał trochę jaśniejsze włosy. czyżby to był jego.. syn.
Maks? kkk

Od Clary c.d Maks

Obudziłam się, przetarłam oczy i uświdomiłam sobie, że spałam przytulona do Maks'a. Od razu odsunęłam się od niego, usiadłam i spojrzałam na chłopaka. Patrzał na mnie.. byłam ciekawa od jak dawna.
- Przepraszam, jaa..
- Nie szkodzi. -zapewnił chłopak i uśmiechnął się.
Westchnęłam i przeczesałam włosy. Eliz i Matt wciąż spali.
- Zrobię śniadanie. -powiedziałam i zaczęłam zbierać ze stolika puste szklanki oraz pudełka po jedzeniu. Wszystko co uniosłam za pierwszym razem, zaniosłam do kuchni. Naczynia włożyłam do zmywarki, a kiedy się odwróciłam, zobaczyłam, że Maks też przyszedł do kuchni. Oparł się o blat i spojrzał na mnie.
- Dzięki za wczorajszy wieczór.. i bardzo mi miło, że nas zaprosiłaś, ale ja muszę już się zbierać.. praca czeka.
- Dobrze. -westchnęłam cicho- Ja też dziękuję. -uśmiechnęłam się, ale nie odwzajemnił gestu, tylko ruszył na przedpokój.
Spojrzałam na kanapę, na której spali Elizabeth i Matthew.
- Bierzesz go ze sobą? -kiwnęłam głową w stronę Matta.
Maks również na nich spojrzał, i uśmiechnął się smutno.
- Nie, tą sprawą sam muszę się zająć.
Podeszłam do drzwi i otworzyłam je.
- To do zobaczenia.
- Cześć. -odpowiedział tylko i wyszedł.
Zamknęłam drzwi. Wróciłam do salonu posprzątać resztę ze stołu. Po czym zabrałam się za przygotowanie posiłku.
Maks?

Od Clary c.d Maks

Wybrałyśmy film Szybcy i wściekli 6, nie jest to jeden z moich ulubionych filmów, ale razem z Eliz, postanowiłyśmy nie zanudzać chłopaków romantycznymi komediami..
Siedziałam z brzegu kanapy, podciągnęłam kolana do siebie i sięgnęłam po szklankę coli. wzięłam łyk i odstawiłam ją na miejsce, uważając, aby niczego nie zwalić. Kupując stolik do salonu, nie spodziewałam się, ze może przydać się większy, ledwo upchnęliśmy jedzenie i napoje na mebel, ale daliśmy rade. Oparłam się wygodnie o oparcie kanapy, a że Maks siedział obok mnie, lekko dotykałam go ramieniem. Matt zaczął mówić coś do Maksa, ale Eliz uciszyła go szybko mówiąc, że film już się zaczyna. Natychmiast zapadła cisza, i zaczęliśmy oglądać.
***
Ta część podobała mi się nawet, ale pod koniec odczułam zmęczenie po dzisiejszym dniu. Ukradkiem zerknęłam w stronę przyjaciółki, która siedziała przy drugim końcu sofy. Na pół leżała, siedziała przy koledze Maksa i opierała głowę o jego pierś, oddychała miarowo.. spała. Jeszcze bardziej zrobilam się śpiąca, więc po prostu oprłam głowę o ramie chłopaka i po chwili zasnęłam.
Maks?

Od Clary c.d Maks

- Raczej nie masz zamiaru, zachować się jak tamten chłopak. Więc tak, zatańczę z Tobą.
Uśmiechnęłam się i wyciągnęłam dłoń w jego stronę. Ujął ją i poprowadził nas na parkiet. Stanęliśmy przodem do siebie, położyłam ręce na jego ramionach, a on na mojej talii i przysunął mnie do siebie. Zaczęliśmy powoli kołysać się w rytm muzyki. Po chwili zauważyłam, że Eliz i Matt też idąc zatańczyć. Uśmiechnęłam się do przyjaciółki i oparłam głowę o pierś Maksa. Zamknęłam oczy i pozwoliłam sobie zapomnieć o wszystkich złych rzeczach. Myślami krążyłam tylko wokół bicia serca chłopaka, jego niesamowitych perfum i słowach, które powiedział do ochroniarza; "... mojej dziewczyny".
***
Przetańczyliśmy jeszcze kilka kawałków, po czym zaczęliśmy się zbierać. Chłopcy mieli zaczekać przed klubem, a my poszłyśmy szybko do łazienki, poprawić się.
- Clary.. może wyciągniemy ich gdzieś jeszcze? -spytała niemal błagalnym tonem Elizabeth.
- Dzisiaj?
- Noo.. chcę jeszcze trochę pobyć z Mattem, a raczej "do mnie" nie pójdziemy.. chcę go jeszcze trochę poznać.
- Może zaprosimy ich "do siebie"? Włączymy jakiś film, zamówimy pizzę, albo zrobimy popcorn i kupimy jeszcze jakieś napoje.
- Brzmi nieźle, ale co oni na to.
- Zaraz się dowiemy. -powiedziałam i ruszyłam do wyjścia.
Maks?

Od Clary c.d Maks

Położyłam ręke na plecach Maks'a. Poczułam, jak jego serce gwałtownie zaczyna bić szybciej. Raphael, znów ruszył w moja stronę, ale wtedy Maks jednym uderzeniem powalił go na ziemię. Ludzie zaczęli się nam przyglądać, przybiegli też dwaj ochroniarze. Spojrzeli na chłopaka leżącego na ziemi, a po chwili przenieśli wzrok na mnie i Maks'a.
- Ten mężczyzna za bardzo naruszał przestrzeń osobistą mojej dziewczyny. -wyjaśnił Maks.
- To prawda? -starszy ochroniarz spojrzał na mnie.
Pokiwałam tylko twierdzaco głową, bardziej wtulając się w chłopaka.
Mężczyźni pomogli wstać Raphael'owi i wyprowadzili go z klubu. Po chwili tłum dalej się bawił. Spojrzałam na chłopaka i bez słowa przytuliłam go mocno, chowając głowę w jego ramię.
- Dziękuje. -powiedziałam tylko, a on też mnie przytulił.
Styaliśmy tak chwilę i w końcu wróciliśmy do Elizabeth i Matta.
Maks?

Od Clary c.d Maks

Kiedy Maks odszedł siedziałam chwilę sama i przyglądałam się ludziom na parkiecie. Nagle, przedemną znalazł się jakiś chłopak, nieco starszy ode mnie. Spojrzałam na niego, uśmiechał się do mnie i wyciągnął rękę w moją stronę.
- Zatańczysz ze mną? -spytał i uśmiechnął się szerzej.
Spojrzałam na Eliz,a ona pokiwała tylko głową i wrócila do rozmowy z Mattem. W końcu chwycilam dłoń chłopaka i wstałam. Poprowadził nas na środek parkietu, w tłum ludzi i zaczęliśmy tańczyć. Widać było, że całkiem niezły z niego tancerz, ale często robił powszechne błędy.. W pewnym momencie położył dłoń na mojej talii i przyciągnął do siebie.
- Jestem Raphael -zamruczał mi do ucha- a Ty śliczna?
- Della. -skłamałam i odsunęłam się od niego.
Spojrzałam w stronę stolika przy którym siedzieliśmy, zobaczyłam, że Maks wychodzi,nie wyglądał na zadowolonego. Chciałam pójść i spytać co się stało, ale Raphael złapał mnie za nadgarstki i znów przyciągnął do siebie.
- To Twój chłopak?
Pokręciłam przecząco głową.
- Więc czemu się nim przejmujesz? -powoli zaczął iść tyłem kierując się do jakiegoś korytarza. Kiedy się odwrócił, zwolnił nieco uścisk na nadgarstkach. W tedy skorzystałam z okazji, wyswobodziłam się z uścisku i ruszylam szybko przez tłum w stronę Maks'a. Gdy do niego dopiegłam, zdążyłam go tylko złapać za ramię, odwrócił się, ale Raphael dogonił mnie i znów złapał za rękę.
Maks?

Od Clary c.d Maks

Wracając z siłowni, ani ja, ani Eliz się nie odezwałyśmy. Kiedy dotarłyśmy do domu, od razu wzięłam Jace'a na spacer, a kiedy wróciłam nie wytrzymałam już.
- Elizabeth, przepraszam. Nie powinnam była się unieść, ale.. ja po prostu..
- Byłaś o niego zazdrosna. Rozumiem. -położyła mi rękę na ramieniu- Ja też przepraszam, wiedząc, że Ci się podoba nie powinnam się nim tak jarać. Ale on serio jest mega przystojny. -uśmiechnęła się.
- Zgoda? -spytałam.
- No pewnie, dłużej tej ciszy bym chyba nie zniosła.
Przytuliłyśmy się i zaczęłyśmy śmiać.
***
Poszłam wziąć prysznic, a Eliz w tym czasie wybierała dla nas ciuchy. Nawet nie zaprzatałam sobie głowy, co ona wybierze, bo w tym akurat była dobra. Potrafiła idealnie dobrać ubrania do okazji, nawet ze starych ciuchów umiała zrobić niezłą "kreacje".
Kiedy wróciłam, na łóżku leżały dwie czarne sukienki,

 a obok nich ulubione szpilki Eliz i moje baleriny, nie przepadałam za butami na obcasie, są bardzo niewygodne.
- I co myślisz? -pytała stając obok mnie.
- Wspaniale. Ja dobiorę biżuterię.
- Świetnie, to idę się myć.
Wyszła z pokoju, a ja podeszłam do komody z pudełkiem, gdzie trzymałam przeróżne naszyjniki, pierscionki, bransoletki i kolczyki. Dobrałam odpowiednie i zaczęłam ubierać sukienkę. Po chwili wróciła Elizabeth i ubrała swoje ubranie. Następnie zajęłyśmy się makijażem i włosami. Gdy skończyłyśmy, zeszłyśmy na dół i poprawiałyśmy się przy lustrze w przedpokoju, kiedy nagle ktoś zapukał do drzwi. Od razu podbiegłyśmy do drzwi i otworzyłyśmy. Po drugiej stronie stał Maks i chłopak z siłowni. Na widok Maks'a chyba zabrakło mi tlenu, ale uśmiechnęłam się tylko i odsunęłam, aby puscić Eliz przodem.
Maks?

Od Clary c.d Maks

- Hej. -powiedziałam, nieco rozkojarzona widokiem jego umięśnionego ciała.
Za nim powiedziałam coś jeszecze, Eliz odezwała się pierwsza.
- Cześć, jestem Elizabeth. -wyciągnęła dłoń w jego stronę.
- Maks. -odwzajemnił gest i uśmiechnął się do niej.
Przez dłuższą chwilę trzymali się za ręce i uśmiechali do siebie, a ja patrzałam na nich zdezorientowana. Czy ona flirotowała z nim nie używając słów? W końcu Maks puścił jej dłoń.
- Nooo.. to chodźmy poćwiczyć. -powiedziałam nie spuszczając z nich wzroku.
Wydawało się, że Eliz była zaczwycona Maksem. W sumie, trudno się dziwić, ale jednak poczułam się.. dziwnie.
- Jasne. -powiedzieli w tym samym czasie i zaczęli się śmiać.
Przewrócilam oczami i pociągnęłam Eliz w stronę bieżni. Maks wrócił do swojego kolegi, który tylko przyglądał się całemu zdarzeniu.
- Jaki on jest boski. -powiedziała ciszej Eliz, kiedy weszłyśmy na bieżnie- Nie tak sobie go wyobrażałam. Mega ciacho, żadko spotyka się takiego faceta.. to dobra okazja, trzeba ją wykorzystać..
- On jest mój. -powiedziałam zbyt głośno, ale zdenerwowałam się, bo, sądząc po błyaku w jej oczach i sposobie jakim o tym wszystkim mówiła, chciała być z Maksem, i chyba nie przeszkadzał jej fakt, że powiedzialam jej iż chyba się w nim zauroczyłam.
Dziewczyna spojrzała na mnie wielkimi oczami. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że na sali zapadła cisza i wszyscy gapili się na mnie. Czyli jednak powiedziałam to zbyt głośno..
Maks?

Od Clary c.d Maks

Spojrzałam jeszcze raz na nasze dłonie. Poczułam jak na moich policzkach pojawiają się rumieńce.
-Jasne, chodźmy. -uśmiechnęłam się lekko zmieszana.
Maks puścił, moją lewą dłoń i trzymając wciąż prawą, ruszył przed siebie.
***
Zamówiliśmy makaron z sosem pieczarkowo-brokułowym. Oraz lody.
Jedzenie było niesamowite. A tak dobrych lodów, nie jadłam jeszcze nigdy.
Po skończonym posiłku, siedzieliśmy i wymienialiśmy się swoimi refleksjami na temat filmu. Co chwile, śmialiśmy się przypominając sobie niektóre momenty.
Kiedy zauważyliśmy, że zrobiło się trochę późno, zaczęliśmy się zbierać. Maks odwiózł mnie do domu.
***
Tydzień później przyleciała moja przyjaciółka. Elizabeth, na stałe wróciła z Francji. Bardzo się ucieszyłam na tę wiadomość i pojechałam po nią na lotnisko. Dziewczyna miała na jakiś czas zatrzymać się u mnie, ponieważ, dosłownie uciekła tu z rodzinnego miasta, zanim matka zesfatała ją z jakimś   bogatym, starym facetem.. oj długa historia.
***
Oczywiście pierwszej nocy nie przespałyśmy. Elizabeth opowiadała mi o Paryżu, o swoim byłym chłopaku, o matce, która doprowadzała ją do szału, i o wielu innych sprawach. Później przyszła moja kolej.. i wyszło na to, że przez większość opowiadania, mówiłam o Maksie..
***
Miałyśmy iść z Eliz na trening sztuk walki, ale niestety, trener zachorował. Postanowiłyśmy jednak nie zmarnować tego dnia, i poszłyśmy na siłownie.
Kilka minut później byłyśmy na miejscu. Weszłyśmy do szatni, przebrałysmy się i wyszłyśmy na salę. Było tam kilku chłopaków.. jednego od razu poznałam. I pożałowałm, że nie ubrałam czegoś innego niż koszulkę,odsłaniającą brzuch i krótkie czadne spodenki. Eliz była ubrana podobnie.. Wzrok wszysykich powędrował ku nam.
Maks?

Od Clary c.d Maks

Spojrzałam na Viki i pomyślałam chwilę.
- Kino. Ostatnio widziałam zwiastun komedii. Ciekawie się zapowiadało. Dziś seans jest jeszcze o 20:45
- Super, przyjadę po Ciebie o 20:30.
- Okay,do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
Rozłączył się.
- To Maks? -spytała Viki z błyskiem w oczach.
- Tak.
- Idziecie do kina, na randke.
- To nie randka. Po prostu.. wychodzimy razem wieczorem, spotkanie znajomych.
- Mhmm.. wmawiaj sobie. -wstała z ziemi i otrzrpała spodnie- dobra, chodź musisz się przygotować.
Złapała mnie za rękę i zaprowadziła do domu, wołając Jace'a.
***
Siedziałam na łóżku, a siostra wyżócała z szafy moje rzeczy, komentując każdy ciuch..
- Co to jest? Nie masz, jakichś sukienek, miniówek.
- Viki, idziemy do kina.. w ogóle, czego ty szuksz. Idę w rurkach i koszuli. Koniec, ale dzięki za pomoc. -pocałowałam ją w czoło i wzięłam ubrania.
Akurat kiedy zakładałam trampki, na podjazd wjechał Maks.
Maks?

Od Clary c.d Maks

Zatopiłam się w jego spojrzeniu, podobał mi się sposób w jaki trzymał mnie za ramiona. Lekko, ale pewnie.
- Nie przepraszaj, lepiej łap tego człowieka. -uśmiechnęłam się do niego, co odwzajemnił- Uważaj na siebie, i koniecznie zadzwoń, jak tylko będziesz mógł.
- Dobrze. -wsiadł do auta razem z psem i odjechali.
***
- Mamo, ile razy mam powtarzać, przepraszam. Ale to wy zaczęliście z tym ślubem..
- Najlepiej zrzucić winę na nas.
- Zrzucić winę.. o co w ogóle ta dyskusja? -wyrzuciłam ręce w górę.
Chciałam powiedzieć, że w sumie to mogą sobie iść, ale wtedy z mojego telefonu zaczęła lecieć piosenka.. (GOT7 - NeverEver) miałam ją ustawioną jako dzwonek, kiedy dzwonił Sebastian. Podbiegłam do szafki i odebrałam.
- Hej, rodzice już wrócili?
- Niestety. -powiedziałam zdenerwowana.
- Hmm.. coś się stało?
- Owszem.
- Za 10 minut jestem. Spróbuj się uspokoić.
- Jestem spokojna. -powiedziałam i rozłaczyłam się.
Rodzice patrzyli na mnie wyczekujaco.
- Sebastian zaraz będzie. -na twarzy matki pojawił się nieoczekiwany zachwyt.. jedyny syn zawsze sprawiał jej radość, była z niego dumna, trudno się dziwić, odnosił same sukcesy.. no  ie licząc kilku jego minusów, o których tylko ja wiedziałam i kilku członków Steel Dogs.
***
Sebastian, jak zwykle, przyjechał punktualnie. Przywitał się z rodzicami i zaczął z nimi rozmawiać, o nowej płycie swojego zespołu, trasie koncertowej.. uspokoił ich też w sprawie Maksa. Powiedział, że to przez pogodę, każdy ma jakieś humory. Uwierzyli. Matka nawet potwierdziła, że od rana jakoś dziwnie się czuła..
Ja wolałam posiedzieć z Viki i Jacem w ogródku. Siostra opowiadała mi jak zmieniło się w domu dziadków, że hyung Jinyoung oświadczył się swojej dziewczynie, a ona poznała nowego chłopaka na zajęciach z unnie i bardzo go polubiła.. gdy o nim mówiła, była szczęśliwa. W swoich historiach, z ostatniego miesiąca, zawsze on się pojawiał.
- Zakochałaś się. -stwierdziłam.
- Chyba tak. -potwierdziła bez namysłu- Dziwne, nigdy wcześniej nie lubiłam, aż tak żadnego chłopaka.
- To Twoje pierwsze zauroczenie? -zdziwiłam się.
- Tak. A Ty, kiedy pierwszy raz się zauroczyłaś?
- W przedszkolu.
- Serio? -teraz ona była zdziwiona.
- No tak, był taki jeden.. Nikodem.
Zaczęłam jej opowiadać, jak czesał mi warkoczyki, spał ze mną na leżaku, czytał mi książki. Później mówiłam jej o swoich następnych miłościach szkolnych, a ona słuchała zafascynowana.
- A Maks? -spytała nagle.
- Co Maks?
- Lubisz go?
- Tak.
- Ale, tak jak lubiłaś Matthew'a lub Daniela?
- Eeem..
Z mojego telefonu znów zaczęła grać piosenka (GOT7 - Prove It). Dzwonił Maks.
- Halo?
Maks?

Od Clary c.d Maks

Odwzajemniłam spojrzenie chłopaka. Porozumieliśmy się jakby telepatycznie.
- Taaak. -powiedziałam niepewnie, kiwając głową.
- Świetnie, załatwialiście już miejsce wesela? Dekoracje..
- Jedzenie. -przerwał ojciec.
- Tak. -mama przewróciła oczami- Iii.. suknia. Masz już coś na oku?
Wzięłam wdech, w co ja się pakuję..
- Nie, na to chyba jeszcze za..
- Fatalnie -Maryse wyrzuciła ręce w górę- suknia jest najważniejsza.
- Według mnie wpierw powinni załatwić sprawy wesela, obiad w najlepszej restauracji. -ojciec jak zawsze myśli tylko o wyśmienitym jedzeniu- Już to sobie wyobrażam, owoce morza, pieczona gęś..
- Nie. -przerwałam mu oburzona- Na moim weselu nie będzie martwych zwierząt.
- Naszym, skarbie. -udzielił się Maks, który od początku tematu siedział na oparciu kanapy i przyglądał się nam z lekkim rozbawieniem.
Spojrzałam na niego i posłałam mu nieszczery uśmiech.
- Naszym. Może Ty podzielisz się z rodzicami tym co już ustaliliśmy, a ja zrobię coś do picia i przyniosę ciastka.
Nie czekając na odpowiedź, odwróciłam się na pięcie i poszłam do kuchni, zostawiając Maks'a z rodzicami i Viki, która wyglądała na zaskoczoną, informacją o "naszym" ślubie.. cóż nie tylko ona.
Maks?

Od Clary c.d Maks

Spojrzałam na niego nie pewenie, unosząc lekko lewą brew.
- Wieczór.. z Tobą?
Maks odwzajemnił moje spojrzenie.
- Coś w tym złego? -spytał, a kącik jego ust delikatnie powędrował do góry.
- Nie, okay. -wyrzuciłam ręce do góry- zrobię herbatę.
Nie czekając na odpowiedź chłopaka, wstałam i poszłam szybko do kuchni. Maks nie mógł zobaczyć, że zarumieniłam się.. przypominając sobie jego głos, uśmiech.. przeszły mnie ciarki. Stanęłam przy blacie kuchennym i wyjrzałam przez okno. Powoli słońce zbliżało się ku zachodowi. Niebo z każdą chwilą nabierało kolorów. Od błękitu, przez fiolet, róż, pomarańcz, aż do żarzącej się czerwieni. Przypomniałam sobie widok z domku letniskowego nad morzem, do którego przyjeżdżaliśmy co roku z rodziną. Było tak wspaniale.. ale od dwóch lat tam nie byliśmy. Rodzice rzadko mają wolny czas. Teraz wyjechali z Viki do Azji, odwiedzić dziadków.. właśnie. Przecież dziś mieli wrócić i odwiedzić mnie. Spojrzałam na zegarek, dochodziła szósta. rozejrzałam się po kuchni, zawsze panował w moim mieszkaniu porządek, ale odkąd wróciłam ze szpitala, byłam bardzo roztargniona. Teraz dopiero zauważyłam, że wszystko jest nie na miejscu. Rodzice są spostrzegawczy i na pewno zauważą, że coś jest nie tak. Szybko zaczęłam przekładać wszystkie przedmioty.
- I jak herbata? -do kuchni wszedł Maks.
Odwróciłam się gwałtownie z talerzem w rękach i wpadłam na chłopaka. Stał bliżej niż się spodziewałam. Talerz wypadł mi z rąk i rozbił się na podłodze.
Przeklnęłam pod nosem. Maks jest u mnie w domu.. zaraz zjawią się rodzice. Ciekawe jak zareagują, na to, że jestem z jakimś mega przystojnym chłopakiem, na którego widok, przechodzą mnie ciarki, albo brakuje tlenu.
Maks?