- No wiesz... dużo siedzib poszukuje teraz antyterrorystów. Na pewno coś znajdę. - wzruszyłem lekko ramionami.
- Mam nadzieję. - westchnęła cicho.
- Będę miał dużo, naprawdę bardzo dużo czasu aby szukać. - jęknąłem.
Nigdy nie lubiłem siedzieć w domu i nic nie robić, a teraz chyba jestem na to skazany. Nic zbyt aktywnego robić nie mogę, więc praca, siłownia etc odpada... nie wiem jak ja przetrwam ten czas.
- Jakoś to będzie. - stwierdziłem. - Jest tu twój brat? - spytałem.
- Nie, wrócił do siebie. - odparła.
Pokiwałem głową i zastanowiłem się chwilę, ponownie spojrzałem na dziewczynę.
- Nie chcę się z tobą kłócić... zależy mi na tobie. - oparłem swoje czoło o jej.
Clary?