Od Clary c.d Maks

Spakowałam kilka ubrań i niezbędnych rzeczy. Zadzwoniłam też do rodziców, poinformować ich, że Jace zostanie u nich dłużej, bo muszę pojechać na ważne szkolenie do innego miasta.
Po kilku minutach byłam pod domem Sebastiana, miałam zapasowe klucze, więc bez problemu mogłam wejść do środka.  Pokierowałam się do jego sypialni, gdy nagle wyszedł stamtąd wysoki mężczyzna. Zmierzył mnie wzrokiem i uśmiechnął się.
- Szefie, mamy gościa. -powiedział chrapliwym tonem.
Z salonu wyszli kolejni dwaj mężczyźni.
- Witaj, Clarisso. -usłyszałam donośny głos za sobą.
Odwróciłam się i zobaczyłam kolejnego człowieka, dużo starszego niż pozostali. Zaśmiał się i podszedł do mnie.
- Powiedz nam, skarbie, gdzie się podziewa Twój brat.
Czyli to byli Ci goście z mafii. Westchnęłan cicho. Najważniejsze to zachować zimną krew, muszę zadzwonić do Maksa. Postanowiłam udawać, że nie widzę najmniejszego zagrożenia z ich strony. Niby obcy faceci, znający moją tożsamość, będący w domu mojego brata pod jego nieobecność, to codzienność.
- Zaraz do niego zadzwonię i spytam.
Powiedziałam i sięgnęłam do kieszeni po telefon. Mężczyzna, który wyszedł z sypialni odruchowo złapał za pistolet, przy pasie. Przełknęłam ślinę. Zimna krew, powtarzałam sobie.
- Jakiś problem? -spytałam i zmrużyłam oczy.
- Dla Ciebie, tak. Chyba, że się pospieszysz. -odpowiedział po czym wyjął pistolet i zaczął się nim bawić.
Spojrzałam na telefon. Odblokowalam go i pospiesznie wybrałam numer do Maksa. Oby odebrał.
- Clary? -usłyszałam zaniepokojony głos Maksa.
- Cześć braciszku. -powiedziałam siląc się na spokojny ton- No jestem u Ciebie w domu, są też jacyś mężczyźni, którzy chcą wiedzieć gdzie jesteś. Możesz mi powiedzieć, chętnie im przekażę.
Cisza..
- Tak, oczywiście. Powiedz, że zaraz się zjawię. -zrozumiał-ucieszyłam się w duchu- Clary.. w porządku? -spytał niepewnie.
- Tak. Dobra, to czekamy na Ciebie, zrobić Ci kawy, herbaty?
- Nie dzięki. Zaraz będę.
- Super, buziaki. -pożegnałam się i rozłączyłam.
Starszy mężczyzna, zapewne ich szef, patrzył na mnie podejrzanie. Czyżby, wiedział, że kłamię.
- Napijecie się czegoś? -odwróciłam się i poszłam do kuchni.
Oby uznali mnie za mało inteligentną.. Otworzyłam szafkę i wyjęłam z niej 5 szklanek. Nagle usłyszałam za sobą kroki, odwróciłam się, ale nim zdążyłam cokolwiek zrobić, ktoś przyłożył mi do ust mokrą szmatkę. Poczułam lekki ból głowy i osunęłam się na ziemię, nieprzytomna.
Maks?