Zbyt gwałtowne ruchy nadal sprawiały mi ból, jednak ignorowałem to. Wyszedłem z domu, wsiadłem do auta i ruszyłem pod dom Clary, ta sprawa nie dawała mi spokoju, musiałem ją wyjaśnić.
Zapukałem do drzwi, nie czekałem długo.
- Maks... - powiedziała z ulgą, ale zaraz zmieniła ton. - Czego chcesz?
- Dowiedzieć się, o co ci chodzi. - odpowiedziałem. Spojrzała na mnie dając znak, że nie rozumie. - Mówiłaś że niby mnie kochasz, a ani razu nie widziałem cię w szpitalu. - dodałem.
- Bo nie chciałeś mnie widzieć. - teraz to ja nie zrozumiałem.
- Skąd ci to przyszło do głowy?
- Twój szef powiedział, że nie chcesz abym do ciebie przychodziła i dzwoniła, miałam zostawić cię w spokoju.
Przejechałem dłonią po czole, analizując wszystko.
- Nie wiem o co mu chodziło ale to nie prawda. - powiedziałem. Schowałem twarz w dłoniach i westchnąłem ciężko. Ała... - Niczego takiego nie chciałem. - powtórzyłem. - Słuchaj... - opuściłem dłonie wzdłuż ciała. - Bardzo się o ciebie martwiłem, tęskniłem za tobą... i nie wiem, czy powiedziałaś tamto pod wpływem emocji, czy rzeczywiście tak jest, ale wolałbym abyś widziała że... kocham cię. - wyznałem. - Dobra... tylko tyle chciałem powiedzieć. Cześć. - westchnąłem i ruszyłem w stronę wyjścia. Musiałem pojechać jeszcze do pracy, miałem teraz dość długi urlop aby wrócić do formy, a w biurze zostały ulubione zabawki psów, bez których będzie im ciężko przeżyć ten czas. Nim wszedłem do pomieszczenia, przysłuchałem się rozmowie szefa i Matta.
- Głupia ta Clary, założę się że jakbym jej powiedział że Maks ma żonę, dziecko to też by uwierzyła. - zaśmiał się.
- To był dobry pomysł, Maks nie będzie się narażać dla takiego czegoś.
Wszedłem do środka, od razu ucichli, zmrużyłem oczy.
- A więc tak. - skrzyżowałem ręce na piersi.
- Maks... to było dla twojego dobra, widziałeś że prawie przez nią zginąłeś. - zaczął od razu.
- Prosiłem cię o pomoc? Pozwól, że sam o siebie zadbam. - wziąłem zabawki i wpakowałem je do plecaka, bo było ich dość sporo.
- Maks, błagam cię. Warto dla takiej się tak poświęcać? Stać cię na o wiele lepszą. - nie wytrzymałem, wykorzystując to, że stoi za mną i niczego się nie spodziewa wstałem, odwróciłem się gwałtownie i dałem mu w nos.
- Spróbuj jeszcze raz ją obrazić, to na rozbitym nosie się nie skończy! - fuknąłem. - Odchodzę. - skierowałem te słowa do szefa. Wyciągnąłem z kieszeni odznakę i rzuciłem mu ją pod nogi. - Przyjdę za kilka dni po rzeczy. - dodałem wychodząc.
Oczywiście mężczyzna wybiegł za mną prosząc, abym tego nie robił. Nie odpowiadając mu wyszedłem na zewnątrz, wsiadłem do auta i wróciłem do domu Clary. Zapukałem dwa razy, kiedy otworzyła, nim zdążyła cokolwiek powiedzieć ująłem jej twarz w dłonie i złączyłem nasze usta w pocałunku.
Clary? c: