Od Clary c.d Maks

Na policzkach poczułam łzy. Mocniej ścisnęłam dłoń Maksa.
- Maks.. -powiedziałam zapłakana- Nie umieraj.. nie możesz. Potrzebuje Cię. Ja.. kocham Cię Maks. -spojrzałam na niego.
Patrzył na mnie nieobecnym wzrokiem, ale chyba usłyszał co powiedziałam. Czekałam na odpowiedź,ale jej nie dostałam. Maks zamknął oczy i opadł nieprzytomny. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać, przytuliłam twarz do twarzy Maksa. Nagle poczułam czyjeś ręce na ramionach. Ktoś odsunął mnie od chłopaka.
- Clary, wstań. Utrudniasz pracę lekarzom. -to Matt, pomógł mi wstać i odsunął mnie, aby zrobić miejsce.
***
Jechałam z Mattem za karetką, którą wieźli Maksa. Na sercu ciążyły mi słowa, które powiedział lekarz, kiedy wynosili rannego z budynku "Nie jest dobrze, mam wątpliwości co do tego czy chłopak przeżyje". Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu. Chłopak poprosił, abym zaczekała przed drzwiami do korytarza gdzie zabrali Maksa. Było tam kilkunastu policjantów, posłuchałam chłopaka i zostałam. Czekałam niecierpliwie, aż w końcu ktoś wyszedł zza drzwi. Mężczyzna w mundurze rozejrzał się i patrząc w moją stronę podszedł do mnie. Miał ponurą minę, co chyba nie wróżyło nic dobrego. Wstałam.
- Clary? -pokiwałam głową- Alexander Wayland, jestem szefem Maksymiliana.
- Co z nim?
- Obudził się, ale nie jest w dobrym stanie.
- Mogę go..
- Nie. -przerwał mi- Maks prosił.. khem.. on nie chce Ciebie widzieć. Nie przychodź do niego. Nie dzwoń, odpuść sobie dziewczyno. Wydaje mi się, że podjął dobrą decyzje. -zmierzył mnie wzrokiem- Rzeczywiście, miał racje.. nie jesteś dla niego odpowiednia.
Prychnął i odszedł.
***
Wróciłam do domu Maksa, powiedziałam Sebastianowi, że możemy już sobie iść. Wzięłam swoje rzeczy i wróciłam do domu. Sebastian wydzwaniał do mnie, więc wyłączyłam telefon. Fakt, byłam zapłakana, kiedy weszłam do domu chłopaka, który pomagół mi.. Sebastianowi, ale nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Po prostu w jednej chwili zamknęłam się w sobie.
Maks?