Spojrzałam na niego nie pewenie, unosząc lekko lewą brew.
- Wieczór.. z Tobą?
Maks odwzajemnił moje spojrzenie.
- Coś w tym złego? -spytał, a kącik jego ust delikatnie powędrował do góry.
- Nie, okay. -wyrzuciłam ręce do góry- zrobię herbatę.
Nie czekając na odpowiedź chłopaka, wstałam i poszłam szybko do kuchni. Maks nie mógł zobaczyć, że zarumieniłam się.. przypominając sobie jego głos, uśmiech.. przeszły mnie ciarki. Stanęłam przy blacie kuchennym i wyjrzałam przez okno. Powoli słońce zbliżało się ku zachodowi. Niebo z każdą chwilą nabierało kolorów. Od błękitu, przez fiolet, róż, pomarańcz, aż do żarzącej się czerwieni. Przypomniałam sobie widok z domku letniskowego nad morzem, do którego przyjeżdżaliśmy co roku z rodziną. Było tak wspaniale.. ale od dwóch lat tam nie byliśmy. Rodzice rzadko mają wolny czas. Teraz wyjechali z Viki do Azji, odwiedzić dziadków.. właśnie. Przecież dziś mieli wrócić i odwiedzić mnie. Spojrzałam na zegarek, dochodziła szósta. rozejrzałam się po kuchni, zawsze panował w moim mieszkaniu porządek, ale odkąd wróciłam ze szpitala, byłam bardzo roztargniona. Teraz dopiero zauważyłam, że wszystko jest nie na miejscu. Rodzice są spostrzegawczy i na pewno zauważą, że coś jest nie tak. Szybko zaczęłam przekładać wszystkie przedmioty.
- I jak herbata? -do kuchni wszedł Maks.
Odwróciłam się gwałtownie z talerzem w rękach i wpadłam na chłopaka. Stał bliżej niż się spodziewałam. Talerz wypadł mi z rąk i rozbił się na podłodze.
Przeklnęłam pod nosem. Maks jest u mnie w domu.. zaraz zjawią się rodzice. Ciekawe jak zareagują, na to, że jestem z jakimś mega przystojnym chłopakiem, na którego widok, przechodzą mnie ciarki, albo brakuje tlenu.
Maks?