Spojrzałam jeszcze raz na nasze dłonie. Poczułam jak na moich policzkach pojawiają się rumieńce.
-Jasne, chodźmy. -uśmiechnęłam się lekko zmieszana.
Maks puścił, moją lewą dłoń i trzymając wciąż prawą, ruszył przed siebie.
***
Zamówiliśmy makaron z sosem pieczarkowo-brokułowym. Oraz lody.
Jedzenie było niesamowite. A tak dobrych lodów, nie jadłam jeszcze nigdy.
Po skończonym posiłku, siedzieliśmy i wymienialiśmy się swoimi refleksjami na temat filmu. Co chwile, śmialiśmy się przypominając sobie niektóre momenty.
Kiedy zauważyliśmy, że zrobiło się trochę późno, zaczęliśmy się zbierać. Maks odwiózł mnie do domu.
***
Tydzień później przyleciała moja przyjaciółka. Elizabeth, na stałe wróciła z Francji. Bardzo się ucieszyłam na tę wiadomość i pojechałam po nią na lotnisko. Dziewczyna miała na jakiś czas zatrzymać się u mnie, ponieważ, dosłownie uciekła tu z rodzinnego miasta, zanim matka zesfatała ją z jakimś bogatym, starym facetem.. oj długa historia.
***
Oczywiście pierwszej nocy nie przespałyśmy. Elizabeth opowiadała mi o Paryżu, o swoim byłym chłopaku, o matce, która doprowadzała ją do szału, i o wielu innych sprawach. Później przyszła moja kolej.. i wyszło na to, że przez większość opowiadania, mówiłam o Maksie..
***
Miałyśmy iść z Eliz na trening sztuk walki, ale niestety, trener zachorował. Postanowiłyśmy jednak nie zmarnować tego dnia, i poszłyśmy na siłownie.
Kilka minut później byłyśmy na miejscu. Weszłyśmy do szatni, przebrałysmy się i wyszłyśmy na salę. Było tam kilku chłopaków.. jednego od razu poznałam. I pożałowałm, że nie ubrałam czegoś innego niż koszulkę,odsłaniającą brzuch i krótkie czadne spodenki. Eliz była ubrana podobnie.. Wzrok wszysykich powędrował ku nam.
Maks?