Od Clary c.d Maks

Gdy Maks wyszedł utkwiłam wzrok w karteczce i przytuliłam się do Jace'a. Uśmiechnęłam się pod nosem, na myśl, że zostawił mi swój numer. Nowy sposób na wyrwanie numeru telefonu od fajnego chłopaka.. ciekawe. Zaśmiałam się i zamknęłam oczy. Po krótkiej chwili zasnęłam.
***
Do sali wpadł zdenerwowany Sebastian. Jego rozczochrane, blond włosy opadały na twarz, przesłaniając zielone oczy. Miał na sobie czarne dresy, siwą koszulkę z nadrukiem swojego zespołu "STEEL DOGS" oraz bluzę, tego samego koloru co spodnie. Ubierał się w pośpiechu, o czym świadczą dwie różne skarpetki, wystające spod nogawek dresów. Jednak biała, druga jasno szara.. Podbiegł do łózka i uklęknął, chwytając moją dłoń.
- Clary, jak się czujesz? Wszystko w porządku? -zapytał z przesadliwą troską w głosie.
- Żartujesz sobie? Jestem w szpitalu, mam tu być co najmniej 3 dni, ludzie faszerują mnie jakimś lekami i zatrutym jedzeniem, a Ty pytasz czy wszystko w porządku. -mówiłam spokojnym tonem- No więc, nie. Nie jest w porządku, ale może być. Pójdziesz do doktora Wang i poprosisz o papiery, abym mogła wypisać się na żądanie? -uśmiechnęłam się i położyłam dłoń na jego ramieniu.
- Wystraszyłaś mnie. O mało nie rozjechałem jakichś gówniarzy na skrzyżowaniu. Lekarz mówił, że uderzyłaś się w głowę, straciłaś przytomność, nie wygląda to najlepiej, a Ty mówisz o wypisaniu się na żądanie.
Toczyliśmy właśnie walkę wzrokową, albo ja wygram i pójdzie po te papiery, albo on będzie lepszy i przekona mnie, abym została.
- Dobra, wygrałeś. -wyrzuciłam ręce w górę i przewróciłam oczami.
Na jego twarzy pojawił się triumfalny uśmiech.
- Miałaś jakieś wątpliwości? -chciał się ze mną droczyć, ale posłałam mu znudzone spojrzenie, które zawsze na niego działało- Okay, skoro masz tu dłużej zabalować, pojadę do Ciebie i przywiozę Ci jakieś rzeczy..
- Piżamę i szlafrok, znajdziesz w dużej szafie w sypialni, weź szczoteczkę, pastę do zębów. Hmm.. w łazience w szafce przy oknie, jest kosmetyczka, weź ją. Koniecznie przywieź mi Frank'a. Te poduszki są strasznie nie wygodne.
Sebastian westchnął.
- Jeszcze jakieś życzenia?
- Weź Jace'a ze sobą -wyjęłam szczeniaka spod kołdry- powinien wyjść jeszcze na dwór.
- Może lepiej wezmę go do siebie na ten czas.
- Okay. I przywieź jeszcze wafle ryżowe, proszę. -Chłopak pokręcił głową i uśmiechnął się- Kocham Cię.
Wziął psiaka na ręce i wstał.
- Ja Ciebie też. Gdzie kluczyki?
- Powinny być w lewej kieszeni kurtki.
Sebastian, wyszedł i pomachał mi łapkami Jace'a na pożegnanie. Nabrałam powietrza i sięgnęłam po swój telefon, oraz karteczkę zostawioną przez Maks'a. Należałby podziękować chłopakowi. Wybrałam numer i wcisnęłam zieloną słuchawkę.
Maks?