- Hej. -powiedziałam, nieco rozkojarzona widokiem jego umięśnionego ciała.
Za nim powiedziałam coś jeszecze, Eliz odezwała się pierwsza.
- Cześć, jestem Elizabeth. -wyciągnęła dłoń w jego stronę.
- Maks. -odwzajemnił gest i uśmiechnął się do niej.
Przez dłuższą chwilę trzymali się za ręce i uśmiechali do siebie, a ja patrzałam na nich zdezorientowana. Czy ona flirotowała z nim nie używając słów? W końcu Maks puścił jej dłoń.
- Nooo.. to chodźmy poćwiczyć. -powiedziałam nie spuszczając z nich wzroku.
Wydawało się, że Eliz była zaczwycona Maksem. W sumie, trudno się dziwić, ale jednak poczułam się.. dziwnie.
- Jasne. -powiedzieli w tym samym czasie i zaczęli się śmiać.
Przewrócilam oczami i pociągnęłam Eliz w stronę bieżni. Maks wrócił do swojego kolegi, który tylko przyglądał się całemu zdarzeniu.
- Jaki on jest boski. -powiedziała ciszej Eliz, kiedy weszłyśmy na bieżnie- Nie tak sobie go wyobrażałam. Mega ciacho, żadko spotyka się takiego faceta.. to dobra okazja, trzeba ją wykorzystać..
- On jest mój. -powiedziałam zbyt głośno, ale zdenerwowałam się, bo, sądząc po błyaku w jej oczach i sposobie jakim o tym wszystkim mówiła, chciała być z Maksem, i chyba nie przeszkadzał jej fakt, że powiedzialam jej iż chyba się w nim zauroczyłam.
Dziewczyna spojrzała na mnie wielkimi oczami. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że na sali zapadła cisza i wszyscy gapili się na mnie. Czyli jednak powiedziałam to zbyt głośno..
Maks?