- Co się stało? - spytałem widząc jej dziwną minę.
-Moi rodzice zaraz powinni mnie odwiedzić, byli w Azji... są spostrzegawczy, jak zobaczą że nie wszystko jest na swoim miejscu, stwierdzą że jest coś nie tak, wolałabym im nie mówić co się stało. - wyjaśniła, poszła po zmiotkę i szufelkę.
- Daj, posprzątam. - wziąłem ją od niej i kucnąłem przy rozbitym talerzu.
Nie zajęło mi to długo, wrzuciłem kawałki talerza do śmietnika i odłożyłem zmiotkę na miejsce.
- Dzięki... - westchnęła układając umyte przed chwilą naczynia.
- Ja... może już pójdę. - stwierdziłem wychodząc z kuchni.
-Moi rodzice zaraz powinni mnie odwiedzić, byli w Azji... są spostrzegawczy, jak zobaczą że nie wszystko jest na swoim miejscu, stwierdzą że jest coś nie tak, wolałabym im nie mówić co się stało. - wyjaśniła, poszła po zmiotkę i szufelkę.
- Daj, posprzątam. - wziąłem ją od niej i kucnąłem przy rozbitym talerzu.
Nie zajęło mi to długo, wrzuciłem kawałki talerza do śmietnika i odłożyłem zmiotkę na miejsce.
- Dzięki... - westchnęła układając umyte przed chwilą naczynia.
- Ja... może już pójdę. - stwierdziłem wychodząc z kuchni.
- Nie musisz... - stwierdziła, kiedy zakładałem buty.
- Nie będę wam przeszkadzać. - uśmiechnąłem się lekko. - Jak będziesz chciała gdzieś wyjść wieczorem, zadzwoń. - powiedziałem, przypinając smycz Aronowi.
- Jasne. - uśmiechnęła się, otwierając drzwi.
Za nimi stali jacyś ludzie, wnioskując po minie Clary właśnie to byli jej rodzice.
- Cześć córeczko. - kobieta uśmiechnęła się promiennie i przytuliła dziewczynę.
- A to kto? - jej ojciec spojrzał na mnie.
- Maks. - podałem mu dłoń. - Miło mi. - dodałem. Mężczyzna uścisnął ją, dalej bacznie mi się przyglądając. - Ja właśnie wychodziłem, do widzenia. - uśmiechnąłem się delikatnie, starając się wyminąć mężczyznę.
- Ależ skąd, chcielibyśmy poznać chłopaka naszej córki. - uśmiechnął się.
- To nie jest mój... - zaczęła, jednak siostra jej przerwała, radosnym okrzykiem, kiedy zobaczyła Jaca.
Dosłownie wepchnięto mnie do środka, Clary spojrzała na mnie przepraszająco, uśmiechnąłem się lekko dając znać, że nic się nie stało.
- A więc gdzie pracujesz? - spytał ojciec dziewczyny.
- W jednostkach SWAT, poza tym projektuję loga dla firm na zlecenie. - powiedziałem.
- Ooo, nie wiedziałam że Clary kręcą mundurowi. - kobieta uśmiechnęła się. - Zaręczyliście się już? - spytała.
- Mam nadzieję, że zaprosicie nas na ślub. - dodał zaraz jej ojciec.
Zadławiłem się sokiem, kaszlnąłem i spojrzałem na dziewczynę, to dziwne ale ta sytuacja mnie bawiła.
Clary?
Dosłownie wepchnięto mnie do środka, Clary spojrzała na mnie przepraszająco, uśmiechnąłem się lekko dając znać, że nic się nie stało.
- A więc gdzie pracujesz? - spytał ojciec dziewczyny.
- W jednostkach SWAT, poza tym projektuję loga dla firm na zlecenie. - powiedziałem.
- Ooo, nie wiedziałam że Clary kręcą mundurowi. - kobieta uśmiechnęła się. - Zaręczyliście się już? - spytała.
- Mam nadzieję, że zaprosicie nas na ślub. - dodał zaraz jej ojciec.
Zadławiłem się sokiem, kaszlnąłem i spojrzałem na dziewczynę, to dziwne ale ta sytuacja mnie bawiła.
Clary?