Od Maksa c.d. Clary

- Co się stało? - spytałem widząc jej dziwną minę.
-Moi rodzice zaraz powinni mnie odwiedzić,  byli w Azji... są spostrzegawczy, jak zobaczą że nie wszystko jest na swoim miejscu, stwierdzą że jest coś nie tak, wolałabym im nie mówić co się stało. - wyjaśniła, poszła po zmiotkę i szufelkę.
- Daj, posprzątam. - wziąłem ją od niej i kucnąłem przy rozbitym talerzu.
Nie zajęło mi to długo, wrzuciłem kawałki talerza do śmietnika i odłożyłem zmiotkę na miejsce.
- Dzięki... - westchnęła układając umyte przed chwilą naczynia.
- Ja... może już pójdę. - stwierdziłem wychodząc z kuchni.
- Nie musisz... - stwierdziła, kiedy zakładałem buty.
- Nie będę wam przeszkadzać. - uśmiechnąłem się lekko. - Jak będziesz chciała gdzieś wyjść wieczorem, zadzwoń. - powiedziałem, przypinając smycz Aronowi.
- Jasne. - uśmiechnęła się, otwierając drzwi.
Za nimi stali jacyś ludzie, wnioskując po minie Clary właśnie to byli jej rodzice.
- Cześć córeczko. - kobieta uśmiechnęła się promiennie i przytuliła dziewczynę. 
- A to kto? - jej ojciec spojrzał na mnie.
- Maks. - podałem mu dłoń. - Miło mi. - dodałem. Mężczyzna uścisnął ją, dalej bacznie mi się przyglądając. - Ja właśnie wychodziłem, do widzenia. - uśmiechnąłem się delikatnie, starając się wyminąć mężczyznę.
- Ależ skąd, chcielibyśmy poznać chłopaka naszej córki. - uśmiechnął się.
- To nie jest mój... - zaczęła, jednak siostra jej przerwała, radosnym okrzykiem, kiedy zobaczyła Jaca.
Dosłownie wepchnięto mnie do środka, Clary spojrzała na mnie przepraszająco, uśmiechnąłem się lekko dając znać, że nic się nie stało.
- A więc gdzie pracujesz? - spytał ojciec dziewczyny.
- W jednostkach SWAT, poza tym projektuję loga dla firm na zlecenie. - powiedziałem.
- Ooo, nie wiedziałam że Clary kręcą mundurowi. - kobieta uśmiechnęła się. - Zaręczyliście się już? - spytała.
- Mam nadzieję, że zaprosicie nas na ślub. - dodał zaraz jej ojciec.
Zadławiłem się sokiem, kaszlnąłem i spojrzałem na dziewczynę, to dziwne ale ta sytuacja mnie bawiła.

Clary?