Matt czekał na mnie przed wejściem, udaliśmy się prosto do szatni. Przebrałem się w krótkie spodenki i koszulkę.
Zaczęliśmy od rozgrzewki - wiadomo. Stopniowo podnosiliśmy poziom ćwiczeń na coraz męczące. Podeszliśmy do worka treningowego, ściągnęliśmy koszulki. Założyłem rękawice a Matt trzymał worek, później mieliśmy się zmienić.
- Masz już jakiś pomysł, odnośnie tej całej mafii? - spytał na tyle cicho, abym tylko ja go słyszał.
- Nie, czemu wszyscy o to pytają?! - spytałem lekko oburzony, uderzając mocniej worek.
- Spokojnie, po prostu każdy się martwi i chciałby jakoś pomóc. - odparł.
- Pytaniem nie pomagacie. Sam muszę to naprawić. - dodałem uderzając w dużą siłą worek.
Jak Boga kocham, znajdę tych pierdzieli i zaśmieję im się w twarz. Myśląc o tym, staję się nerwowy co przełożyło się na moją siłę i częstość uderzania w worek.
- Maks! Maks! Maaaks! - darł się. - Uspokój się! - dopiero teraz wróciłem na ziemię.
- Przestań o tym pieprzyć bo mnie wkurzasz! - powiedziałem srogo i rzuciłem mu rękawice.
- Odpocznijmy. - wywrócił oczami.
Chwyciłem swoją koszulkę, usiadłem pod ścianą, odłożyłem ją na bok i wziąłem łyka wody, kiedy oparłem głowę o ścianę zauważyłem Clary. Wyglądało na to że cały czas nam się przyglądała a teraz razem z jakąś swoją koleżanką zmierzała w naszym kierunku. Kiedy była wystarczająco blisko wstałem i zrobiłem parę kroków w jej stronę.
- Hej, jak tam? - spytałem uśmiechając się lekko.
Clary?