Od Clary

Spacerowałam z Jasem po mieście. Kierowaliśmy się w stronę parku, dzień był słoneczny, a niebo bezchmurne. Weszliśmy w boczną uliczkę i tam ujrzałam tłum ludzi, policję i karetkę na sygnałach.
- Proszę się rozejść. Utrudniacie nam prace. -mówił do ludzi policjant, jednak nikt go nie słuchał.
Trzymałam się z dala od tłumu i próbowałam wychwycić jakieś informacje z rozmowy dwóch starszych kobiet. Zrozumiałam tylko, że 'szkoda im tego chłopaka. Był taki młody i zdolny. Gdyby nie ta rodzina...'
Wolałam nie utrudniać pracy policjantom i przyspieszyłam kroku. Jednak drogę zatarasowali, więc odwróciłam się, wpadłam na kogoś, upadłam i uderzyłam głową o ścianę starego budynku. Ujrzałam przed sobą chłopaka o ciemnych włosach i rozmazanego Jace. Szczekał na chłopaka, ale ten uspokoił go gestem dłoni. Strasznie bolała mnie głowa, więc zamknęłam oczy i spróbowałam nie myśleć.
- Wszystko w porządku? -spytał ktoś.
To chyba ten chłopak, na którego wpadłam. Miał prześliczny głos.
- Tak, głowa mnie tylko trochę boli, ale zaraz przejdzie. -odpowiedziałam otwierając oczy.
Przede mną siedział młody chłopak, wyglądał na jakieś 20 lat. Był nawet przystojny. Nagle jego twarz zasłonił mi obśliniony pyszczek Jase'a. Szczeniak oblizał mnie dokładnie i zaszczekał radośnie, merdając ogonem.
- Też Cię kocham Jace. -Chłopak przypatrywał się dokładnie mojej głowie.
- Coś nie tak? -przyłożyłam dłoń do skroni i poczułam coś mokrego. Krew,- To nic takiego, zwykłe rozcięcie. Szybko się zagoi. -upewniałam mężczyznę, który patrzał na mnie lekko zaniepokojony.- Pójdę już do domu.
- To chyba nie naj... -przerwał kiedy próbowałam wstać. Kiedy podniosłam się z ziemi, zakręciło mi się w głowie i upadłam na chodnik. Zajęczałam z bólu.
Maks?